Posty

MAJ 2011 KUBA USA

Obraz
Piątek, 6 maj 2011 Kuba, Kuba i już po. Właśnie wyszliśmy z Los Morros przy Cabo San Antonio, słońce pięknie wschodziło, kotwica poszła w górę, żagle na maszt i wolnym krokiem przesuwamy się w kierunku wolnego świata. Dziwne mamy uczucia opuszczając ten kraj i tych ludzi, z którymi poczuliśmy tyle wspólnych więzi. Generalnie tym razem poznaliśmy ludzi wykształconych i gdzieś tam bezrobotnych, bo pracujących na idiotycznych stanowiskach nie związanych z ich zawodami, na przykład inżynier mechanik precyzyjny wynajmował nam samochód. Widzieliśmy jak lgną do nas, do normalnej rodziny z normalnego świata na dodatek będącej w podróży, co jak wiemy było zawsze problemem w krajach demoludów. Zawsze chcieli być pomocni, a pomoc ta czy udzielona rada w jakiejś formie ich nobilitowała, pokazywała, że mimo życia na skraju nędzy są nam równi. Nasz pan od samochodów stara się skończyć dom, nie może jednak kupić kafelków na podłogę, a jak już się pojawią to go na nie nie stać, marzeniem inn...

KWIECIEŃ 2011 KUBA

Obraz
Piątek, 1 kwietnia Wczorajszy dzień był jednym z najpiękniejszych naszej podróży. Wszystko było jak marzenie, piękna plaża z piaskiem jak mąka, kryształową wodą z kolorową rafą, piknik, a później niezapomniany wieczór, kiedy to nasza trójka siedziała na golasa w kompletnej ciszy i samotności zawieszeni jak w powietrzu 4 metry nad rafą i obserwowała podwodne życie. Takie niezapomniane chwile, co to mówi się – żyć nie umierać. Z dzisiejszego porannego połowu z Brianem nic nie wyszło. Znaczy zabawa była przednia, ale przegraliśmy 4:1 z rekinami. Pierwszego tuńczyka złapałem ja i kiedy już go miałem przy burcie pojawiły się dwa rekiny i jeden z nich jednym ruchem paszczy zostawił mi tylko głowę niedoszłej kolacji. Potem złapał się sam rekin, dociągnęliśmy go nawet do łódki, ale przy próbie ratowania naszej plastikowej przynęty dotknęliśmy go bosakiem, wtedy skoczył jak poparzony i zerwał wszystko. Późniejsze próby były podobne, rekiny zabierały nam ryby, tylko jedną udało nam s...