Posty

LISTOPAD 2008 - Gwadelupa

Obraz
sobota, 1 listopada 2008 Otworzyłem Internet na polskich stronach. W pierwszym rzędzie rzuciło mi się w oczy wielce egzystencjonalne pytanie: jak wygodnie dostać się na cmentarz? A ja znam odpowiedz na to pytanie: karawanem k…, KARAWANEM! Dziś Święto Zmarłych, smutne święto. Święta zazwyczaj bywają wesołe, wiadomo, dzień wolny od pracy, spotkania rodzinne, okazja do wystawnych posiłków i głównie wypicia. A tu masz, trzeba obowiązkowo udać się na cmentarz i zachowywać smutno, pobożnie z poszanowaniem miejsca. Gdy jeszcze na dodatek prószy pierwszy śnieg lub siąpi deszcz podszyty przenikliwym wiatrem to przyczynku do smutku jest dużo więcej. Przez cale moje życie miałem po co chodzić na cmentarz, a pierwszy listopada był takim wyznacznikiem przemijania. Stało się nad grobem i przypominały się takie różne związane z nieboszczykiem (lub piekłoszczykiem w zależności od przynależności). I patrzyło się w tej refleksji na siebie, że tyle lat już minęło, że człowiek coraz starsz...

PAŹDZIERNIK 2008 - GWADELUPA

Obraz
sobota, 3 października 2008 Na początek jeszcze raz dziękujemy wszystkim za życzenia i miłe słowa wpisane w księdze gości oraz telefoniczne. Księga gości jest dla nas bardzo ważna, ponieważ    pozostaje pisany ślad i miło będzie do tych tekstów kiedyś wrócić.   Na dodatek każdy w niej wpis dodaje nam ochoty na regularne pisanie, bo świadomość, że znajomi i przyjaciele żyją po trosze naszą przygodą jest bardzo przyjemna. Ci co śledzą blog, ale się do znajomości z nami nie przyznają znaczy, że nie rozumieją tego co napisałem powyżej. Tak do was Marku, Sławku czy Jurku piję, choć wolałbym się z wami napić inaczej.   Ostanie dni mijały w atmosferze nowego, potrójnego życia. Z Moaną żyje się miło, raz tylko przesadziliśmy całodniową wycieczką. Według polskiej książki o wychowaniu dzieci można ewentualnie wystawić 10-cio dniowe dziecko na chwilę na balkon, Moana jednak mając aż 4 dni jeździła z nami po sklepach i odwiedzała znajomych. ROGAL Z NADZIENIEM Tak...